kaczka katastrofa

Elżbieta Wasiuczyńska, Wojciech Widłak

Jednorożec

Jednorożec

Aaach! - krzyczała kaczka Katastrofa. - Na pomoc! To już koniec! Ratunku!

Klucz

Nogi mnie bolą! - zajęczała kaczka Katastrofa.

Kalendarz

Ten, ten! - wołała kaczka Katastrofa, machając skrzydełkami - Taki kolorowy! A może tamten, ze zdjęciami? - pytał pies Pypeć. Nie! - bzyczała mucha Bzyk-Bzyk i wciąż nic nie było wiadomo.

Pomysł

Pomysł

warstwie kleju. Wiosna miała długie zielone włosy i szeroki uśmiech. Wokół rosły kwiaty i latały ptaki. A także nietoperze, z których Katastrofa za nic nie chciała zrezygnować. Nie podoba ci się nasz obrazek? - zdziwił się Pypeć. Podoba - wymamrotała Katastrofa. - Ale w kółko tylko malujemy, rysujemy

Słońce

Słońce

Pies Pypeć z trudem otworzył jedno oko. - Co się stało? - zapytał zaspanym głosem. - Wiosna przyszła! - wykrzyczała Katastrofa. Pypeć musiał się chwilę zastanowić. Nie było to łatwe, bo Katastrofa wciąż skakała mu przed oczyma... Lato minęło dość dawno temu. Było takie jak powinno - słoneczne i

Układanka

Układanka

Pies Pypeć się nie zdziwił. Słyszał to już dzisiaj chyba ze sto razy. Nie widzisz gdzieś kawałka z fioletowym kwiatkiem? - zapytał, rozglądając się wokół. Widzę miliony kawałków, więc może na którymś jest fioletowy kwiatek - powiedziała Katastrofa. Tyle to Pypeć sam wiedział. Układali układankę. Na

Porządek

Porządek

Powinno być "zwierzątek" - powiedział pies Pypeć zza łóżka. Porzątek, porzątek to wróg zwierzątek - zamruczała nadzwyczaj zgodnie Katastrofa. Sprzątali z Pypciem swój pokój. Katastrofa sama nie wiedziała, czy bardziej jest zadowolona, czy zła. Zadowolona z mruczanki, którą sama wymyśliła

Czarno-biało

Czarno-biało

Kilka wron podskoczyło i leniwie przefrunęło o kilka metrów dalej. Dlaczego je straszysz? - zapytał Pan Kuleczka. Katastrofa też podskoczyła parę razy, ale nie udało jej się przefrunąć ani kawałka. Przestała skakać i odpowiedziała: Chciałam sprawdzić, czy są prawdziwe! Bo tylko tak siedziały i

Mruczanka

Mruczanka

- Mru-mru-mru, mru-mru-mru - mruczała kaczka Katastrofa. Na wszelki wypadek, żeby odstraszyć dzika, jeśli by się akurat jakiś chował w pobliżu. A krasnoludek - myślała - na pewno by się takiej mruczanki nie przestraszył. Wokół szumiało i śpiewało. Szumiały drzewa, a śpiewały najprawdopodobniej

Oczekiwanie

Oczekiwanie

wreszcie przyjedzie? Katastrofa była tak zła, że miała ochotę zawarczeć, choć kaczki zazwyczaj tego nie robią. Wcale się nie ucieszę! Nic a nic! Już ja mu powiem, co o tym myślę. Skrzyczę go strasz... - przerwała na chwilę. - Hura! Jedzie, jedzie, jest! Rzeczywiście, zza zakrętu wyjechał jasno oświetlony

Rzeka

Rzeka

kaczkę. Kamyk powiedział "plum" i zniknął w wodzie. Jedna! - zauważył Pypeć. Ale razem ze mną to dwie! - zawołała niezrażona Katastrofa - Niech pan powie, że jak na początek, to całkiem nieźle! Jak na początek, to całkiem nieźle - pokiwał głową Pan Kuleczka. Katastrofa pobiegła w drugą stronę

Chrypa

Chrypa

- Wiedziałem, że tak będzie. Przeziębiłaś się - ogłosił Pan Kuleczka. Poprzedniego dnia na spacerze kilka razy prosił Katastrofę, żeby włożyła czapkę, ale bezskutecznie. - Jak my się z nią dogadamy? - zmartwił się pies Pypeć. - Chrrr - zdenerwowała się Katastrofa i spróbowała powtórzyć: - Garcho me

Droga

Droga

. No i była jeszcze droga - trochę brązowa od ziemi, a trochę zielona od trawy. Pypciowi bardzo podobały się te wszystkie kolory. Nawet Katastrofa nie narzekała, bo znalazła sobie świetne zajęcie - rzucała kamyk, a potem szybko biegła, żeby go złapać. Jeszcze ani razu jej się nie udało, ale nie traciła

Zwyczaj

Zwyczaj

Dlaczego? - zdziwił się pies Pypeć - Przecież zawsze przychodzi. No właśnie - pokiwała głową Katastrofa. - Przychodzi i przychodzi - już tyle lat. Podobno przychodził też dawno, dawno temu. Wtedy, jak Pan Kuleczka był mały - wtrącił Pypeć. - A może nawet jeszcze wcześniej, jak były małe dinozaury

W obłokach

W obłokach

- Jaki twój? - zamruczał pies Pypeć - To mój Pan Kuleczka! Ja go pierwszy zobaczyłem! Ty mówiłaś, że to jakiś czajniczek! Bo ręka to najpierw był dziobek - wykrzyczała Katastrofa. - Zjada go, zjada! Oj! I z Pana Kuleczki zrobiła się... zrobiła się... lokomotywa - pisnęła zdumiona. Leżeli na plecach

Niebo

Niebo

rozpoznałby od razu. A tu akurat ten ptaszek... Pan Kuleczka zauważył, że z Pypciem coś jest nie tak, i wtedy właśnie wpadł na pomysł, żeby zrobić ognisko. Ale musi być bardzo, bardzo duże! - wołała Katastrofa. I bezpieczne - dodał cicho Pypeć. Bzzzzy! - bzyczała Bzyk-Bzyk i każdy mógł sobie to tłumaczyć

W parku

W parku

, kiedy leżała już w swoim kojcu, Pypeć poszedł do niej i powiedział: - Dziękuję, że się ze mnie nie śmiałaś, jak się bałem deszczu. Zrobiłem coś dla ciebie. I położył przy niej... malutką Katastrofę - z kasztanów! A ty lubisz deszcz? Może też spróbujesz zrobić kaczkę z kasztanów? Na obrazku kasztany są

W domu

W domu

, że teraz już na pewno coś powie, i to całkiem głośno. Katastrofa zaczęła się zastanawiać, czy w tym pokoju jest jakaś mysia dziura, a jeśli jest, to czy zmieściłaby się w niej pewna zupełnie niewielka kaczka... Nie zdążyła tego sprawdzić, bo w drzwiach stanął Pan Kuleczka. Wystarczył mu jeden rzut

Urodziny

Urodziny

Proszę cię, przestań - zamruczał ze swojego legowiska pies Pypeć i uchylił jedno oko. - Jeszcze jest noc. Nie żadna noc! - oznajmiła Katastrofa - Jest jesień, więc słońce później wstaje. Sam tak wczoraj mówiłeś, nie pamiętasz? Pypeć zamruczał coś niewyraźnie. Katastrofa wieczorem wypytywała go

Łapa

Łapa

wynikało. Ale taka już była Bzyk-Bzyk. A wtedy - to znaczy, wtedy, kiedy to się stało - leciała tuż nad nimi. Wychodzili na spacer. Pan Kuleczka właśnie zamykał drzwi na klucz, kiedy Katastrofa zawołała: Kto pierwszy na dole?! - i rzuciła się biegiem po schodach - Ten najmądrzejszy! - dokończyła, gdy była

Telefon

Telefon

A teraz nie dość, że została sama, to jeszcze w ogóle nie mogła się pobawić ze swoją nową przytulanką - myszą Wiszą. Gdy tylko zaczynała budować jej norkę z poduszki, natychmiast dzwonił telefon. Najpierw ktoś chciał kupić starą szafę (ale Katastrofa wcale mu nie chciała swojej oddać). Potem ktoś

Góra i dół

Góra i dół

No, nie zawsze - zauważył pies Pypeć. - Na przykład windą można wjeżdżać w górę, a potem zjeżdżać w dół. A potem znów wjeżdżać - dodał. Windą, windą! - rozzłościła się Katastrofa - A widzisz tu jakąś windę? Byli w parku. Z tego, co Pypeć pamiętał, mijali po drodze piaskownicę i drabinki, aż doszli

Okna

Okna

jak tak siedzę i patrzę sobie na te malutkie żółte plamki, to nie mogę uwierzyć, że wszędzie tam ktoś jest... Dzieci, rodzice, babcie, dziadkowie, psy... I kaczki... - wtrąciła szybko Katastrofa. No, nie wiem - zamyślił się na chwilę Pypeć. I myszy - dodała tymczasem Katastrofa i przytuliła swoją

Pudełko

Zielona farbka! - zażądała natychmiast Katastrofa. Pypeć przesunął zielony słoiczek. Przez chwilę słychać było tylko ciche posapywanie, szuranie pędzelka i skrzyp nożyczek, tnących papier... Sprawa wymagała skupienia. Pypeć i Katastrofa robili pudełko na skarby. Pudełko musiało być najpiękniejsze

Skarpetka

- Może złapał ją pająk! - przestraszyła się Katastrofa. Na szczęście do pokoju zajrzał Pan Kuleczka i zaraz odsunął komodę. Za komodą był notes, bateryjka, parę pieniążków, jakaś szmatka i trochę kurzu. Bzyk-Bzyk nie było ani trochę. - Och - powiedzieli chórem Katastrofa i Pan Kuleczka. - Bzzzyk

Skrzydła

Szkoda, że nie mam trzeciej ręki - myślał, jak zwykle przy takich okazjach. - Mogłaby mi wyrastać od czasu do czasu. Przynajmniej jak wracamy. Musiał przerwać rozmyślania i zostawić pełny wózek w kolejce do kasy. Katastrofa z Pypciem i Bzyk-Bzyk właśnie zaczęli bawić się w berka między półkami

Kapelusz

potknął się o jeden z kopczyków i zgubił kapelusz. Wiatr natychmiast potoczył go po trawie. Wszyscy - Pan Kuleczka, Pypeć, Katastrofa, a nawet Bzyk-Bzyk - rzucili się w pogoń. Kapelusz turlał się jak piłka, skakał przez kopczyki jak kangur, a nawet podfruwał jak gołąb. Pypeć biegł pierwszy. Szybko

Wiadomość

piaskowych rzeźb i teatrzyk cieni na ścianie, układanka i plac zabaw z huśtawką. A na każdym z rysunków był też oczywiście pies, kaczka, mucha, pan w muszce i mnóstwo serduszek. Myślisz, że Pan Kuleczka się domyśli, co znaczy ta nasza wiadomość? - zapytała Katastrofa. Na pewno - pokiwał głową Pypeć. - Ale

Smutek

-A co się stało? - Pan Kuleczka odłożył śrubokręt. Reperował właśnie z Pypciem swoją ulubioną lampkę. Pypeć wychylił głowę spod stołu. Szukał tam nakrętki, która przed chwilą gdzieś się zapodziała. - Właściwie to nic - powiedziała grobowym głosem Katastrofa. - Tylko tak sobie myślę, po co to

Wiersz

Wszystko przez Pypcia, który z zamkniętymi oczami wciąż coś niewyraźnie mruczał. Katastrofa próbowała udawać, że w ogóle nie zwraca na niego uwagi. W końcu nie wytrzymała i zapytała: - Co robisz? Pypeć mruczał dalej. Katastrofa się rozzłościła. Zeskoczyła ze swojego łóżeczka, podeszła cichutko do

Skojarzenia

- Wysokie - powiedział Pypeć, bo była akurat jego kolej. - Góry! - zawołała natychmiast Katastrofa. - Dobrze! - pochwalił Pan Kuleczka. - Niech pan nie mówi "dobrze", tylko co jest wysokie - powiedziała Katastrofa. - Bo pan przegra! Pan Kuleczka podrapał się po muszce. - Wysokie... Hmm

Zdjęcie

- Na pewno Pypeć je zjadł - zażartowała Katastrofa. Nikt się nie roześmiał i Katastrofa się obraziła. Potem Bzyk-Bzyk szukała kostek wśród jakichś pudełek pod szafą i zaplątała się w zapomnianą pajęczynę. A gdy Pypeć starał się ją wyplątać, zakurzył sobie nos. Zaczął kichać i nie mógł przestać

Podróż

- Katastrofciu - poprosił Pan Kuleczka - nie bulgocz tak. To nieelegancko. - Gancko, gancko, elegancko - bul, bul - zaśpiewała Katastrofa. Jechali pociągiem na wakacje. Już bardzo długo: chyba z piętnaście minut. Katastrofa zdążyła na razie spróbować jabłka, cukierków, gumy i chipsów. Teraz

Awaria

Pypeć właśnie zaczął rysować kapitana, a Katastrofa kolejną armatnią kulę, gdy nagle zrobiło się zupełnie ciemno. Wszystko zniknęło - ściany, drzwi, kanapa, lampka i Pypeć wśród kredek na dywanie. Było trochę straszno. Oj! - powiedział ktoś. Nie wiadomo kto, bo nic nie było widać. Nic nie widać

Ludzie śniegu

w ogóle nie jest podobny. I dalej chodził naokoło, przypatrując się śnieżnemu człowiekowi. Tymczasem Katastrofa pobiegła w te pędy do domu i wróciła, niosąc kilka dziwnych rzeczy, które co chwila jej wypadały. Jedna z nich potoczyła się po śniegu i zatrzymała tuż przy Pypciu. Pomarańcza? - zdziwił

Spotkanie

Gdy dotarli już na podwórko koło domu, Katastrofa pokazała coś przy okienku do piwnicy i zawołała: - Zobaczcie, co to? Z kupki liści coś wystawało. - Może to krasnoludek? - rzekł Pypeć. - Sam jesteś krasnoludek! - powiedziała Katastrofa - Nie widzisz, że jest czarny, a nie czerwony? Rzeczywiście, z

Za szybą

! - krzyknęła Katastrofa do Pypcia. Pypeć chciał jej powiedzieć, że nie ma zamiaru nikogo gonić, ale nie zdążył, bo na nos spadł mu wyjątkowo duży płatek śniegu. A Katastrofa, nie oglądając się już, popędziła przed siebie. prawie zniknęła im z oczu - jakby schowała się za śnieżnobiałą firanką. Po chwili

Bezsenność

: - No i o ile więcej rzeczy można by zrobić - rozejrzał się po pokoju. - Pewnie ze dwa razy więcej łóżek, szafek, lampek, zabawek... Wyobraził sobie dwa łóżka, dwie szafki z dwiema lampkami i dwie myszy Wisze, śpiące z jedną Katastrofą. - Ale z drugiej strony, właściwie po co Katastrofie dwa łóżka

Zły sen

Nieeeee! - zawołała z całych sił Katastrofa i usiadła. Było ciemno. Olbrzym tupał TUP-TUP, ale nigdzie nie było go widać. Obok siedzieli Pypeć i Pan Kuleczka. Co ci się stało? - pytał Pypeć. A Pan Kuleczka głaskał ją i mówił: Nic się nie bój. To był tylko sen. Zły, zły, zły sen - wyjąkała

Bańki

Mam dla was niespodziankę... Zanim zdążyli o cokolwiek spytać, wyjął z plecaczka słoik i pasiaste słomki. Przyjęcie, przyjęcie! - zawołała radośnie Katastrofa - Będziemy pili przez rurki, hura! I sięgnęła po jedną z pasiastych słomek, a Pypeć po drugą. Pan Kuleczka przytrzymał słoik. Hm, myślę, że

Sekret receptury Bio-Oil

, który jest szybko i łatwo absorbowany przez skórę i nie pozostawia na niej niekomfortowej lepkiej warstwy. Inspiracją dla stworzenia tej formuły były badania nad właściwościami oleju, którym kaczki wygładzają i układają swoje pióra. Ten olej, dystrybuowany za pomocą dziobu po całym upierzeniu, pokrywa

Dzieci mnie inspirują: Wojciech Widłak

Pana Kuleczki, psa Pypcia, kaczki Katastrofy i muchy Bzyk-Bzyk to już sześć tomów z malarskimi dziełami Elżbiety Wasiuczyńskiej. Wojtek napisał też "Sekretne życie Krasnali w Wielkich Kapeluszach", "Samotnego Jędrusia", książki z serii "Czytam sobie" i "Liczę sobie

Niespodzianka

Właśnie próbował uczyć kaczkę Katastrofę grać w grzybobranie. Zwykle grywał z Panem Kuleczką, ale tym razem Pan Kuleczka pracował w swoim pokoju i prosił, żeby mu nie przeszkadzać. Katastrofa bardzo chciała się nauczyć. Tylko po swojemu. Nie można i nie można. Bo co? - spytała już chyba po raz

Umywalka

I co w tym dziwnego? zapytała kaczka Katastrofa. Ale on jest niewidzialny - powiedział zamyślony Pypeć. - Sama zobacz. Katastrofa wskoczyła na umywalkę i zaczęła się wpatrywać w nieco brudną wodę. Nie widzę - powiedziała w końcu. Pypeć pokiwał głową. A może uda ci się go wyjąć? - zapytał

Orzechy

Siedzieli z kaczką Katastrofą przy stole w kuchni i łupali orzechy. Mucha Bzyk-Bzyk udawała, że jest Panem Maluśkiewiczem i pływała po stole w łódce z orzechowej łupinki. Nie bała się fal, bo po pierwsze, ich nie było, a po drugie, gdyby jednak się pojawiły, zawsze mogła odlecieć. E tam

Wiosna

E, tam, wiosna - zajęczała kaczka Katastrofa. - Szaro, ponuro, aż płakać się chce. Pan Kuleczka spojrzał na nią znad deski: Płakać? To na pewno od cebuli - powiedział. - Zaraz ją wrzucę na patelnię i wszystko będzie dobrze. Nie będzie - powiedziała Katastrofa. - Będzie niedobrze. Nie! - poparła ją

Odpoczynek

Kaczka Katastrofa natychmiast podbiegła do szyby i z szeroko otwartymi oczami zaczęła kręcić szyją na prawo i lewo. Gdzie, gdzie? Nie widzę! - zawołała. Pan Kuleczka spojrzał na nią trochę nieprzytomnym wzrokiem. Czego nie widzisz? - zapytał. No, jak to? Tego, co się leje z nieba. Przecież w ogóle

Sposób na niepogodę

- Szare chmury, szare drzewo i nawet ludzie jacyś szarzy - pomyślał Pan Kuleczka, wyglądając przez okno. Ale nie powiedział tego głośno. W końcu nie po to jest czarodziejem, żeby zasmucać innych. - Ktoś ukradł słońce! - zawołała nagle kaczka Katastrofa, która stała tuż z nim. Pies Pypeć natychmiast

Nad jeziorem

- Chyba wolałbym powylegiwać się na trawie - zamruczał pies Pypeć. - Nie, nie! - zawołała kaczka Katastrofa - Koniecznie popłyńmy, koniecznie! Pan Kuleczka, Pypeć i mucha Bzyk-Bzyk spojrzeli na nią zdziwieni. Wybuchy radości i entuzjazmu nie zdarzały się Katastrofie zbyt często. - Tak, tak

Ekipa

A ja bym wzięła ciemniejszą farbę - wtrąciła kaczka Katastrofa. - Barrrdzo ciemniejszą. Grrranatową! Albo czarrrną! Nie! - zaprotestowała mucha Bzyk-Bzyk. Pan Kuleczka zamruczał coś niewyraźnie spod sufitu. Stał na drabinie i wyglądał trochę jak kapitan pirackiego okrętu. Na głowie miał trójkątną

Morze

bardzo się opalił. Niech się pan nie martwi - powiedziała kaczka Katastrofa. - Jutro możemy pójść do lasu i będzie pan sobie leżał w cieniu. A Pypeć dodał: Bo nie zawsze wszystko jest tak, jak sobie wyobrażamy.

Nad zupą

i nie otwierając oczu wybiegł pędem z kuchni. Pan Kuleczka postanowił, że na wszelki wypadek niczemu się nie będzie dziwił. Spróbował zupy i stwierdził, że trzeba by dodać trochę marchewki. Właśnie ją kroił na eleganckie pomarańczowe plasterki, , gdy do kuchni wpadła kaczka Katastrofa. Ciiii

Smoki i rycerze

zderzył się z kaczką Katastrofą, która goniła muchę Bzyk-Bzyk. Katastrofa przeraźliwie kłapała dziobem, a Bzyk-Bzyk uciekała, pobzykując radośnie. Jestem smokiem - wyjaśniła w biegu zdyszana Katastrofa - a to rajski ptak, który porwał mi skarb. Więc Pypeć zmienił się od razu w dzielnego rycerza i w te

Latanie

Był ciepły i cichy poranek. Dzień niedawno się zaczął i jeszcze wszystko mogło się wydarzyć. Jejku, pewnie, że wiemy! - zawołała kaczka Katastrofa, podskakując na łóżku - Przecież już tyle razy sobie o tym mówiliśmy! I zrobiła fikołka. Z tego wszystkiego zapomniała powiedzieć, co jest potrzebne do

Cytryna

Huraaaa! - zawołała kaczka Katastrofa. Punkt dla mnie! Remis!!! I zamachała radośnie skrzydełkami. Grali w cytrynę. Nauczył ich rano Pan Kuleczka. Gra była prosta. Pan Kuleczka umył cytrynę, obrał i ostrym nożem pokroił w plasterki. Potem usiedli przy stole. Mucha Bzyk-Bzyk też chciała grać, ale

Gimnastyka

wyraźnie. - Przechodzę na dietę kapuścianą. Podobno jest bardzo skuteczna... To znaczy... - zaczął Pypeć. To znaczy, że Pan Kuleczka zrobi na obiad kapuśniak, kotlety z kapusty z surówką z kapusty i kapuścianym kompotem, a na deser budyń z kapusty - zawołała kaczka Katastrofa, która właśnie wbiegła, goniąc

Dywanik

- Taak? - wykrzywiła się Katastrofa - A zobacz, co to jest to tutaj? Pypeć wpatrzył się miejsce, które pokazywała. - Nic nie widzę - odpowiedział po chwili niepewnie. - Dziura! - zawołała radośnie Katastrofa - Taka wielka, że Bzyk-Bzyk mogłaby przez nią swobodnie przelecieć! I uniosła nieco dywanik

Winda

Pypeć dopiero teraz zaczął się martwić. W zasadzie lubił różne wynalazki, ale nie wszystkie. Hura! - zawołała kaczka Katastrofa - Czemu pan od razu nie powiedział? Windą! Szkoda, że u nas w domu nie ma windy. Jeździłabym nią cały czas. W górę i w dół, w górę i w dół! Fantastycznie! To prawie tak

Długo i szczęśliwie

- Jak to koniec?! - zawołała kaczka Katastrofa - To powinien być początek! Albo przynajmniej środek! Pies Pypeć pokręcił głową: - To jest koniec - powiedział. - Przecież wiesz. Prawie wszystkie bajki się tak kończą. Mucha Bzyk-Bzyk zabzyczała potwierdzająco, ale Katastrofa wcale nie dała się

Kłótnia

Bzyk-Bzyk zamieniła się na głosy z Pypciem, albo stało się coś bardzo, bardzo poważnego... I poszedł do pokoju. Gdy otworzył drzwi, zobaczył Pypcia, który siedział przy szafie i właśnie powtarzał: Nie, nie, nie! Bzyk-Bzyk latała nad nim, pobzykując jak za dawnych czasów. Kaczki Katastrofy nie było. Z

Spis treści listopad 2010

CD z opowiadaniami o Panu Kuleczce, kaczce Katastrofie, psie Pypciu, muszce Bzyk-Bzyk oraz z filmem DVD dla rodziców, a także z pluszakami, ręcznikami i koszulkami z Cliffordem. Na dobry początek Pogodne wiadomości Listy Poznajmy się. Zdjęcia dzieci naszych czytelników Pierwszy rok Zrozumieć

Audiobooki - sprawdzony sposób na długą podróż z dziećmi

Bullerbyn. Płyta dla dzieci w wieku: 4+ Jung-off-ska Kultową książkę Jana Brzechwy o przygodach Adasia Niezgódki i słynnej Akademii czyta Piotr Fronczewski. Płyta dla dzieci w wieku: 6+ Biblioteka Akustyczna Opowiadania Wojciecha Widłaka o psie Pypciu, Kaczce Katastrofie, muszce Bzyk Bzyk i rzecz

Tajemnica

Nie tylko w jego życiu, ale także w życiu Pana Kuleczki, kaczki Katastrofy i muszki Bzyk-Bzyk... Tajemnica była okrągła, zimna i niewielka. Nazywała się pięć złotych. Pojawiła się dawno temu - jeszcze jesienią. Raz, kiedy byli wszyscy w sklepie, Pypeć podszedł do pani sprzedawczyni i gdy nikt nie

Sanki

Kuleczka się nie rozmyślił, od razu zaczęli się ubierać. Poszło im prawie błyskawicznie. Tylko na początku Pan Kuleczka nie mógł znaleźć kapelusza, ale kaczka Katastrofa wytłumaczyła, że zrobili z niego bocianie gniazdo, kiedy bawili się w statek piratów. Więc zaraz je przynieśli i przerobili z powrotem na

To tylko strach

gaśnie światło, dziecko ma wrażenie, że świat rozpływa się w niebycie. Dobrze znany pokój, zabawki, a przede wszystkim rodzice. Czy może być coś straszliwszego? Na dodatek w ciemnościach dziecko traci orientację, boi się poruszyć, jest jak sparaliżowane. Co może pomóc - Na szczęście, jak mówi kaczka

Jas, Julka i ich mama o "Dziecku"

zdjęciach. Cy oni nie wiedzą, ze cały dzidziuś miałby za ciasno? - tłumaczył, ale szybko dawał się udobruchać Panem Kuleczką. I Julka, i Jaś uwielbiali Pana Kuleczkę. Nad łóżkiem Julki wisiał Pan Kuleczka, kaczka Katastrofa i pies Pypeć, a nad łóżeczkiem Jasia dwa Pypcie i Pan Kuleczka. Na widok "

Zoo Tycoon

Z drugiej strony zwierzę przecież aż bekało z przeżarcia, no i zawsze lubiło dzieci... Mój Boże, kto mógł przewidzieć taki obrót spraw... W "Zoo Tycoon", pozwalającym graczowi wcielić się we właściciela ogrodu zoologicznego, trzeba podejmować decyzje roztropnie i uważnie. Katastrofę