kudłata i pitu końcu

Tekst Leszek K. Talko

Trójkąt

Trójkąt

Podobno trójkąty rodzą same kłopoty. Jak to jest u dorosłych, wiem tylko ze słyszenia. Jak to jest u dzieci, zobaczyłem wczoraj.

Wendeta

Największe wojny zaczynały się z powodów błahych. Pokolenia wcześniej ktoś kogoś obraził, może zlekceważył, zresztą nikt już tego nie pamięta. Mistrzami w tym są Albańczycy, którzy krwawą wendetę ciągną przez pokolenia. Otóż moje dzieci są Albańczykami.

Biznes

Dawno niewidziana znajoma powiedziała mi, że jeśli to, co piszę o swoich dzieciach jest prawdą, to jestem niewydolny wychowawczo.

Zobacz wideo

Bez adwokata ani rusz

, żeby nie kopać - zwrócił uwagę Pitu. - A więc kopanie i duszenie jest niedozwolone. - Dobra, dobra - mruknął. Kolejne odgłosy bitwy doszły do mnie po kwadransie. - Ugryzła mnie w nogę - ryczał Pitu wskazując na Kudłatą. - Nie wolno gryźć w nogę - powiedziałem surowo. - Mówiłeś, że nie wolno gryźć

Ocena

Pitu właściwie nas do tego przyzwyczaił. Kiedy w zeszłym roku ruszył do pierwszej klasy, uwielbiał sprawiać niespodzianki. Dajmy na to w szkolnej szatni zakładał kapcie, rozlegał się dzwonek na lekcje, a Pitu mówił: - Aha, i miałem coś na dzisiaj przynieść. - Co? - pytałem, kamieniejąc w progu

Money, money...

Money, money...

Wiesz, tato, inne dzieci mają pieniądze - rzucił od niechcenia Pitu w drodze do szkoły. - No, i mogą sobie coś kupić, jak są bardzo głodne - wtrąciła solidarnie Kudłata ze swojego fotelika. Teraz ja westchnąłem. Jasne, kiedyś musiało dojść do tej rozmowy. - Inne dzieci dostają tygodniówkę

Wymiana kulturowa

mógłbyś nauczyć jej, jak wylądować - jęknąłem pod wieczór łapiąc Kudłatą po raz pięćdziesiąty. - Nauczę jutro - powiedział enigmatycznie Pitu i poszedł. Rankiem następnego dnia obudziło mnie coś ciężkiego, co spadło mi na głowę i okazało się butelką wody mineralnej, którą Kudłata spuściła mi na oko

Porządek

nienawidzę sprzątać - prychnął Pitu. - I jeszcze wyczyszczę podłogę - liczyła Kudłata na paluszkach. - Bo jest bardzo brudna i muszę ją umyć. - Ma to po mnie - cieszyła się Monika. - Nie znoszę was, bo każecie mi sprzątać - burknął Pitu. - Koniec zebrania - obwieściłem. - Do roboty. Przez następne pół

Cebulka

Umiesz czytać? - zdziwiłem się uprzejmie. - No, trochę się nauczyłem - zgodził się Pitu. - Noemi już umie. Pokiwałem głową. Kilka miesięcy młodsza od Pitu Noemi zaczęła spędzać wieczory na czytaniu bajeczek i Pitu najwyraźniej nie chciał być gorszy. W końcu stuknęło mu już pięć lat. - Tato, a co

Ścina

Ścina

po-kręciła głową i powiedziała, że wszystko jest w najwięk-szym porządku. Tymczasem w domu mieliśmy mały huragan. Koty pryskały przed Pitu na wszystkie strony, a Kudłata, widząc nadciągającego ponurego brata, z piskiem wskakiwała mi na ręce: - Tato, on mnie na pewno walnie. I w końcu wczoraj

Pojedynek

deszczowe dni. - Nie ma jak wyjść na spacer, dzieci rozpiera energia, niech się wymęczą. Pitu i Kudłata byli zachwyceni. My też. Nasze dzieci, które z nudów usiłowały sobie ukraść zabawki, teraz aż podskakiwały ze szczęścia. Kudłata skakała po macie do tańca jak żaba i dopiero po 20 minutach wykończona

Pudło

czarodziejskiej różdżki nasze dzieci się zmieniły. Pitu przylatywał rano zameldować, że sprzątnął pokój - i pokój lśnił czystością. Kudłata oznajmiła, że zacznie zbierać brudne talerze ze stołu, żebyśmy się nie męczyli. No cóż, nie mogliśmy się w takiej sytuacji nie złamać. Ruszyliśmy do centrum handlowego skąd

Ławka kar

okej - powiedział. - Widzisz - przekonywała Monika. - A tak się bałeś, że się ze sobą nie dogadają. Popatrz tylko, jak Pitu kocha siostrzyczkę. Rzeczywiście. Pitu był zachwycony. Donosił Kudłatej butelkę, ubranie (nie wiedzieć czemu proponował, żeby ją ubrać w moje podkoszulki, ale liczą się w końcu

Mikołajki

Nie wiem, jak dzieci tego dokonują - ale fakt jest faktem - nic się przed nimi nie ukryje. A przecież czasem ukryć trzeba - zwłaszcza przed świętami. Od świąt dzieliły nas jeszcze całe miesiące, kiedy Pitu z Kudłatą zaczęli napomykać o zbliżającej się Gwiazdce i Mikołaju. - Tata, a to mi kupisz

Służba

wówczas czyni przeciętny rodzic? Oczywiście karmi go czy poi. A gdy dziecko się skaleczy? Oczywiście trzeba je opatrzyć. Nic niezwykłego, prawda? - Obiadek, dzieci - zawołałem. - Ja chcę frytki i kalafiorka - podskoczyła Kudłata. - A ja makaron z sosem pomidorowym - zawołał Pitu. - Będą ziemniaczki i

Nic

Gdzie mój samolocik? - zaniepokoił się Pitu pewnego pięknego dnia. - A mój, a mój? - zawtórowała Kudłata. - Pewnie zostały u babci - rzuciłem lekko. To był błąd, powinienem powiedzieć coś innego. A za błędy się płaci. Natychmiast. - Jedź do babci i przywieź - zażądał Pitu. - 400 kilometrów

Ślimak

? No cóż, mrówki były w ilości milionów sztuk. W końcu zamieszkaliśmy w lesie. - Widziałem kilka - powiedziałem ostrożnie, pamiętając, że dzieciom się nie kłamie. - To nie pójdę, boję się mrówki - stwierdzała Kudłata. - Bajkę sobie pooglądam. - I robaki są straszne - kiwał głową Pitu. Przysięgam

Zabawa

jak dziecko, wszedłem do pokoju dzieci, z którego dochodziły stuki, ryki i trzaski. Pitu stał na komodzie i rzucał w Kudłatą książeczkami. Kudłata rozebrana do rosołu wrzeszczała ze szczęścia, obrywając zasłony, a w końcu cały karnisz. - Nie spać, nie spać - ryczał Pitu. - Nie jestem zmęczony

Czyścioszka

powstydziłby się mistrz Hitchcock. - Bijecie się? - Monika wpadła do dzieci. - On, on, on, to, to, to - łkała Kudłata, wskazując na swoją rączkę i zalewając się łzami. Na rączce widać było ślad z czekolady. - Tylko ją dotknąłem - wzruszył ramionami Pitu. - Myć, myć, myć - łkała Kudłata. W łazience odkryła

Gumowe ucho

Dopóki Kudłata się nie rozgadała, nasza rodzina nie miała kłopotów. Pitu nigdy specjalnie gadatliwy nie był. jak to facet. Zagadnięty jak było w przedszkolu rzucał na odczepnego: - fajnie. Kiedy próbowaliśmy z nim przedyskutować obejrzany film albo książeczkę krzywił się potwornie i z cierpiętniczą

Zwykły wieczór

Kudłata chichocząc złowieszczo, wylewała wodę z umywalki na podłogę, a w rosnącą kałużę wrzucała czyste ręczniki, zaśmiewając się do rozpuku. Pitu z bliżej niewyjaśnionego powodu zamiast się kąpać w wannie uciekł z niej i teraz latał po mieszkaniu goły i ociekający wodą, goniąc psa, który właśnie

Całkowita demolka

lego i oczywiście wyjmuje pudełko z samego spodu (kto to słyszał, żeby w sklepie z zabawkami ustawiać takie konstrukcje!). Pitu na traktorze usiłuje zwiać, myląc pogoń strażnika, a w końcu naciągają mnie na jakiegoś beznadziejnego misia czy kolejny komplet samochodzików. Potem wracamy do domu, gdzie

Precedens

szybę, za którą jest batonik. Kupujemy tego batonika i idziemy dalej, do fontanny, gdzie Pitu pyta słodkim głosikiem: - Tata, a mogę włożyć paluszek? Sprytnie to sobie wymyślił, jak już włoży jeden paluszek, to za nim pójdzie cała ręka. Dzieci są w końcu mistrzami manipulacji. - A mogę włożyć nogę

Fotel

zapomnieć, i przymocował się pasem, gdybyśmy chcieli go wyrzucić. Zrobiliśmy Kudłatej pa pa i ruszyliśmy w świat. Pitu był wniebowzięty. - Jestem na wakacjach - obwieścił kelnerce w austriackim barze, gdzie jedliśmy obiad. Wieczorem zatrzymaliśmy się w motelu. - Tu są wakacje? - zachwycił się Pitu na

Powrót Isiów

teletubisioodpornym. Niestety, Kudłata okazała się zupełnie nieodporna. Nie wiem, gdzie je wypatrzyła - w końcu jesteśmy rodzicami uważnymi i staramy się nie wodzić dzieci na pokuszenie. Niemniej pewnego dnia oddaliła się na chwilę w sklepie i wróciła z kasetą z czterema stworkami. - Kupimy Isie - stwierdziła tonem

Ranking

pokoju Pitu, gdzie wszyscy siedzieli w chatce zrobionej z poduszek i koca. Pewnie gdybym miał mniej do noszenia, wszedłbym, zostawił talerz i wyszedł. Byłem jednak objuczony jak wielbłąd, więc szedłem ostrożnie, uważając, by wszystko, co miałem w rękach, nie znalazło się na podłodze. I dlatego usłyszałem